Hiding My Twin Pups From their Alpha Dad

0

Rozdział 3

May 4, 2026

2 min · 401 słów

Felicia wzięła głęboki oddech, wyszła ze swojego pokoju z bagażami. Damien wciąż był w salonie, siedział niedbale na kanapie, jakby nic się nie stało.

„Dokąd myślisz, że idziesz?" — jego głęboki głos odbił się echem, zatrzymując ją w pół kroku.

Odwróciła się, ale nie odpowiedziała.

„Zadałem ci pytanie, Felicio." Jego ton stał się ostrzejszy. „Czy masz pojęcie, co oznacza opuszczenie tej sfory? Dokąd w ogóle zamierzasz pójść?"

Jej wargi zacisnęły się, gdy mocniej chwyciła rączkę walizki. Odmówiła odpowiedzi.

Wstał, jego oczy wbiły się w jej spojrzenie. „Dobrze. Bądź uparta. Ale jeśli moi rodzice kiedyś zapytają, dlaczego się rozwiedliśmy, powiedz im prawdę. Powiedz im, że tego chciałaś, nie ja. Upewnij się, że wiedzą, iż to był twój pomysł."

Felicia przełknęła ślinę, jej wzrok powędrował do brązowej koperty, którą upuściła wcześniej, gdy wpadła i zastała Damiena z tamtą kobietą.

Wciąż leżała na podłodze, okrutne przypomnienie o wszystkim, co właśnie straciła. Schyliła się, podniosła ją i wyprostowała się, nie patrząc na niego.

Bez słowa odwróciła się na pięcie i wyszła.

Chłodne nocne powietrze uderzyło ją w twarz, gdy ciągnęła walizkę w stronę bramy. Nogi miała ciężkie, każdy krok był trudniejszy od poprzedniego. Gdy była już prawie na miejscu, nagle zamarła.

Kobieta z wcześniejszej sceny stała przy bramie, opierając się niedbale o słupek z triumfującym, pogardliwym uśmiechem na twarzy.

„Już wychodzisz?" — przeciągnęła kobieta, jej głos ociekał szyderstwem.

Felicia mocniej ścisnęła walizkę, ale nie odpowiedziała.

Kobieta podeszła bliżej, kładąc dłoń na brzuchu, a jej uśmiech jeszcze się pogłębił. „Zgadnij co?" — wyszeptała, pochylając się do ucha Felicii. „Jestem w ciąży. Z nim."

Szczęka Felicii opadła, myśli wirowały. W ciąży? Jej serce boleśnie się ścisnęło, gdy słowa kobiety dotarły do świadomości. Więc to dlatego nie chciał dziecka ze mną.

Jak długo ją zdradzał? Ile kłamstw przełknęła, nawet o tym nie wiedząc?

Kobieta zachichotała cicho, wyraźnie rozkoszując się szokiem na twarzy Felicii. „Wygląda na to, że nigdy nie byłaś nikim więcej niż tylko zastępstwem, kochanie.

Felicia zacisnęła usta, odmawiając kobiecie satysfakcji z odpowiedzi.

Odwróciła się, wzrok zamglony od łez, które nie chciały wypłynąć, i ruszyła w stronę bramy.

Świat wokół niej jakby się przechylił, jej kroki osłabły. Miała ściśniętą klatkę piersiową, w głowie jej się kręciło.

„Nie," wyszeptała do siebie, próbując uregulować oddech. „Nie teraz. Nie waż się teraz załamać."

Ale ciało jej nie posłuchało. Zawroty głowy nasiliły się i zanim zdążyła zrobić kolejny krok, wszystko zniknęło w ciemności.

Ostatnią rzeczą, jaką usłyszała, był szyderczy śmiech kobiety.