Rozdział 4
Jan 18, 2026
3 min · 505 słów
Hiding My Twin Pups From their Alpha Dad
Rozdział 4
3 min · 505 słów
„Alfa!" Strażnik wpadł do salonu, łapiąc oddech. „Luna... ona się przewróciła!"
„Co?" Damien zerwał się z kanapy, serce waliło mu w piersi. Przepchnął się obok strażnika i wybiegł na zewnątrz.
Znalazł Felicię leżącą na ziemi, bladą i bez ruchu. Danielle klęczała przy niej, udając panikę, kiedy spojrzała na niego.
„Damien! Ona po prostu zemdlała, znikąd!" Danielle zawołała, dramatycznie ściskając swój brzuch.
Ignorując ją, Damien przykucnął i bez wysiłku podniósł Felicię w ramiona. „Otwórz samochód", warknął, jego głos był napięty od pośpiechu.
Danielle pospiesznie wykonała polecenie, szarpiąc się z klamką, zanim szeroko otworzyła drzwi. Ostrożnie położył Felicię na tylnym siedzeniu, jej głowa opadła na bok, po czym sam zajął miejsce za kierownicą.
Danielle wsiadła na miejsce pasażera, jej zapłakane oczy nie spuszczały z niego wzroku.
Droga do szpitala minęła w ciszy, przerywanej jedynie szumem silnika i sporadycznym pociąganiem nosem Danielle.
Gdy dotarli na miejsce, pielęgniarki natychmiast podbiegły do samochodu i zabrały Felicię na noszach. Damien stał nieruchomo, zaciśnięte pięści obserwowały, jak znika na końcu korytarza.
„Ona będzie dobrze", wymamrotał, bardziej do siebie niż do kogokolwiek innego.
„Damien.." Miękki głos Danielle wyrwał go z zamyślenia. Odwrócił się i zobaczył, że patrzy na niego, jej oczy błyszczały niewylanymi łzami.
„Mam nadzieję, że to nie przeze mnie", wyszeptała, instynktownie kładąc dłoń na brzuchu. „Czy to... przez mnie? Przez nasze dziecko?"
Szczęka Damiena się zacisnęła, jego wzrok błądził między nią a korytarzem, którym zabrano Felicię.
„Ona odchodziła", dodała Danielle, jej głos drżał. „Widziałam ją z walizkami. Czy.. odchodzi przez mnie?"
Damien westchnął głęboko i przyciągnął ją do siebie. „To nie twoja wina" wyszeptał, głaszcząc ją po plecach. „To ona poprosiła o rozwód, nie ja."
Ramiona Danielle zaczęły drżeć, gdy rozpłakała się niekontrolowanie. Damien szybko wyprowadził ją ze szpitala, by uniknąć zwracania na siebie uwagi. Zaniósł ją do samochodu, po czym wrócił na miejsce kierowcy.
„Nigdy nie chciałam sprawiać kłopotów", jęknęła, wtulając twarz w jego klatkę piersiową. „Chciałam tylko, żebyś był szczęśliwy."
Damien mocniej ją objął, szepcząc słowa otuchy. „Nie obwiniaj się. Nic złego nie zrobiłaś."
Jej łzy powoli ustępowały, ale nie odsunęła się. Zamiast tego uniosła twarz, by spojrzeć mu w oczy, jej wargi drżały. „Po prostu... nienawidzę patrzeć, jak cierpisz."
Nie myśląc, Damien pochylił się i musnął jej usta. Pocałunek pogłębił się, gdy jej dłonie przesunęły się na jego szyję, jej dotyk przeszył go dreszczem.
„Damien..." wyszeptała w jego usta, jej łzy odeszły w niepamięć, gdy przywarła bliżej.
Rzeczywistość próbowała przebić się do jego świadomości, przypominając mu, gdzie są, ale delikatny dotyk Danielle zamglił jego rozsądek.
„Zabierz mnie do domu", szepnęła, palcami kreśląc kółka na jego piersi. „Proszę... możemy to kontynuować tam, gdzie nikt nam nie przeszkodzi."
Damien zawahał się, zerkając w stronę wejścia do szpitala.
„Proszę", Danielle wydęła usta, a w jej oczach pojawiły się nowe łzy. „Potrzebuję cię, Damien."
Jej zapłakane spojrzenie złamało jego opór. Skinął głową i wrócił za kierownicę. Gdy odpalał silnik, Danielle pochyliła się i delikatnie ugryzła jego płatek ucha.
Z jego ust wyrwał się jęk, gdy pożądanie przysłoniło wszystkie myśli o kobiecie, którą przed chwilą zawiózł do szpitala.
Odjechał, zostawiając Felicię za sobą.